Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Dorota Wiśniewska

Dorota Wiśniewska

Certyfikowany przez ICC coach, trener biznesu, trener rozwoju osobistego.

Więcej ... Artykuły

Krzysztof Wiśniewski

Krzysztof Wiśniewski

Programista, trener IT oraz biznesu, popularyzator spełnionego życia.

Więcej ... Artykuły
Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

  • abcdw.pl

Bo wolę życie bez planów (?)

Planowanie Tym razem odniosę się do paru zdań, które znalazłem w nowym nabytku: Noreena Hertz, Oczy szeroko otwarte, Muza S.A. 2014, s.49

A zatem, czy potraficie wyhamować przed podjęciem decyzji?

Mówiąc bardziej ogólnie, czy jesteście w stanie ofiarować sobie więcej czasu, żeby móc w sposób właściwy objąć umysłem to, co należy ogarnąć?

Barack Obama poradził Davidowi Cameronowi: „Najważniejsze, co musisz zrobić, to wygospodarować sobie dłuższe okresy w ciągu dnia, kiedy będziesz mógł się oddawać wyłącznie myśleniu. Bez tego stracisz wizję całości”. A bez wizji całości, jak stwierdziliśmy wcześniej ryzykujemy, że znanych już nam węży nie zauważymy.

Czytaj dalej   1 komentarz

Łap goryla!

gorylWprawdzie siedzę dziś jak na szpilkach, bo w przyszłym tygodniu mam szkolić z narzędzi developerskich dla asp.net produkowanych przez Telerik, a materiały dopiero w powijakach. Szkolenie ma trwać 5 dni, uczestnicy to wyjadacze, więc to nie przelewki. Nie mogę sobie pozwolić na przeoczenie czegoś. Mam już ułożone wszystko i w głowie i na kartce (jak nie zapiszesz czegoś, to zapomnij, że będziesz wszystko pamiętać), ale niespodzianki są w stanie potrząsnąć każdym, nawet najlepszym planem. Czekam, aż skończy się instalacja brakujących narzędzi i ruszam do roboty. Mam zatem z pół godziny czasu; idealny moment na uspokojenie myśli i przygotowanie wpisu do bloga.

Czytaj dalej   1 komentarz

Zajrzyj w kuper kurczakowi

Kury i kogut

 Japończycy wymyślili metodę seksowania kurczaków zwaną seksowaniem kloacznym, która pozwala ekspertom w tej dziedzinie błyskawicznie ustalić płeć jednodniowych piskląt. Od lat trzydziestych XX wieku  hodowcy drobiu z całego świata zjeżdżają do szkoły seksowania kurcząt Zen-Nippon w Japonii, by nauczyć się tej techniki. Sęk w tym,  że nikt nie był w stanie im dokładnie wyjaśnić, jak to się robi. Metoda miła polegać na jakichś subtelnych wskazówkach wzrokowych, lecz zawodowi sekserzy nie potrafili ich wymienić. Patrzyli na kuperek (gdzie znajduje się kloaka) i po prostu wiedzieli, do którego koszyka kurczaka włożyć.

I w ten sposób uczyli nowych sekserów. Mistrz, stał nad podopiecznym i przyglądał się jego pracy. Uczeń brał do ręki pisklę, oglądał kuper i wrzucał je do jednego lub drugiego kosza. Zawodowiec mówił wtedy: „dobrze” albo „źle”. Po wielu tygodniach takiego treningu mózg ucznia był już wyćwiczony do perfekcji – ale uczeń świadomie nie wiedział nic.

David Eagleman, Mózg incognito, Carta Blanca 2012, s. 78

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Sam Lipschitz szuka sensu życia

guru w indiach Sam Lipschitz, dentysta z Filadelfii, wybrał się do Indii, by odnaleźć sens życia. Mijały miesiące, a jego matka nie dostała od niego żadnej wiadomości. W końcu poleciała do Indii i spytała, gdzie może spotkać najmądrzejszego z mądrych. Skierowano ją do aszramu, gdzie strażnik powiedział jej, że będzie musiała czekać tydzień na spotkanie z guru, a potem będzie mogła powiedzieć tylko trzy słowa. Czekała więc, rozmyślając nad tym, co powiedzieć. Kiedy w końcu zaprowadzono ją do guru, rzekład do niego:

- Wracaj do domu!

Źródło: Thomas Cathcart, Daniel Klein, Przychodzi Platon do doktora, Media Rodzina, 2009, s. 15

Czytaj dalej   1 komentarz

Człowiek – brzmi dumnie. Zasoby ludzkie – szczerze.

pracownik Sięgając pamięcią do tego, co dotychczas napisałem odnośnie rozwoju mikrobiznesu, ze zdziwieniem zauważam, jak mało uwagi poświęciłem na dyskusję o zasobach ludzkich. Wiem, iż w przypadku wielu technologicznych startupów czy innych, podobnych nowych bytów biznesowych, całe przedsiębiorstwo to jeden czy dwóch właścicieli. Nikt więcej nie jest potrzebny, bo i po co? Zresztą, gdy patrzę na swoją działalność – działalność popularyzatora biznesu i życiowej aktywności – to nawet do głowy mi nie przychodzi, by rozglądać się nad zatrudnianiem kogokolwiek. Tworzymy wraz z Dorotą świetnie uzupełniający się duet, który wspiera się na każdym kroku. Ona pracując jako coach i trener, podwykonawca zleceń dla KontekstHR, zapewnione ma wsparcie organizacyjne tu na miejscu przeze mnie, a ja mogę spokojnie rozwijać aktywność popularyzatorską, wiedząc że odpowie ona na każde, nawet najtrudniejsze pytanie związane z tzw. umiejętnościami miękkimi. Coach pod ręką na prawie każde zawołanie, to majątek, który trudno przecenić.

Czytaj dalej   3 Komentarzy

Wizualizacja to prosta droga do porażki osobistej

chmury – A tobie o co teraz chodzi?  – z pewnością pomyślał każdy czytelnik, który w miarę sumiennie tu zagląda.  – Czy to nie ty tyle razy powtarzałaś: „Zwizualizuj, co chcesz osiągnąć”. Weź się chłopie wreszcie zdecyduj, o co tobie rzeczywiście chodzi!  

- Eee tam, drogi Czytelniku. Nie jest tak tragicznie. Sprzeczność tylko pozorna i to skutek wyłącznie wyrwania tego tytułu z nieco szerszego kontekstu. Wprowadzeniem do niego niech będzie wspomniana wczoraj w tekście poświęconym motywacji do efektywnego zarządzania czasem lektura książki K. Hogana168 – godzinny tydzień. Żyj w pełni 24/7, Wydawnictwo Helion, 2010. Tym razem cytat pochodzić będzie ze strony 128.  

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Kasa ponad wszystko? Oj, chyba nie!

"drogaCzytam teraz, kolejny zresztą raz, książkę dra Kevina Hogana: 168 – godzinny tydzień. Żyj w pełni 24/7, Wydawnictwo Helion, 2010. Na stronie 122 i kolejnej znalazłem taki fragment: 

Aby odnosić sukcesy i wieść bogate i wartościowe życie, musisz przede wszystkim zapamiętać, że NIE o pieniądze tu chodzi 

Pieniądze to zwykły papier. Cóż, trzeba stwierdzić, że do roku 1972, kiedy to Stany Zjednoczone zrezygnowały z systemu waluty złotej, dolar był przynajmniej prawdziwym pieniądzem… W tamtych czasach pieniądze były … pieniędzmi. Były coś warte.  

Dziś jest już inaczej. Dzisiaj pieniądz jest złudzeniem, wyrazem pewnego przekonania (hm, przynajmniej nie umiem znaleźć lepszego porównania). Oprah Winfrey przez godzinę występuje przed telewizyjnymi kamerami i zarabia w ten sposób około miliona dolarów. Tego samego dnia w telewizji pojawia się szeregowy prezenter, który również jest na antenie przez godzinę, ale otrzymuje za to tylko 200 dolarów. Skąd ta różnica? 

Wszystko rozbija się o postrzeganą wartość, o koneksje, o przekonania, o reputację i wiarygodność… Wysokość wynagrodzenia zależy od wielu różnych czynników. 

Najlepsze odpowiedź na powyższe pytanie brzmi następująco: wiele lat temu szeregowy prezenter przygotował się na 200 dolarów, o tyle poprosił i tyle otrzymał. Oprah Winfrey przygotowała się na milion dolarów, o tyle poprosiła i tyle dostała. Nie chcę w ten sposób sugerować, że wystarczy iść dzisiaj do stacji telewizyjnej i poprosić o milion, żeby go faktycznie otrzymać. Różnica polega na tym, że Oprah już 10 lat temu wiedziała, że DZISIAJ będzie chciała zarabiać milion dolarów, zrobiła zatem wszystko, co było konieczne, aby jej życzenie się spełniło.  

Dziecko rodzi się dzisiaj, choć nie jest to rezultat wydarzenia, które miało w tym dniu miejsce. To raczej wynik działania, które zostało podjęte mniej więcej dziewięć miesięcy temu. DZISIAJ OTRZYMUJESZ REZULTAT TEGO, CO WYTWORZYŁEŚ DZIEWIĘĆ MIESIĘCY, a możne nawet dziewięć lat temu. 

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Ciąg dalszy walki o rozum w biznesie

dokumentyNa zwrot „technologiczny startup” wielu ludzi, w szczególności wchodzących w dorosłość ludzi, dostaje istnej mózgowej sraczki (biegasz jak z pieprzem, aż w końcu w ustronnym miejscu napięcie cię opuszcza). Za tym słowem kluczem, wspartym setkami artykułów w internecie, dziesiątkami serwisów i katalogów w serwisach, kryją się i radości tych, którzy osiągnęli sukces jak i smutek tych, którym do sukcesu daleko. A może nawet jeszcze dalej niż rok wcześniej, bo wszelkie oszczędności na rachunku bankowym już nie istnieją.  

Czytaj dalej   1 komentarz

Duża marża brutto, a biznes i tak „bum!”

LiczydłoPrzed paroma dniami napisałem tekst poświęcony marży brutto, a w nim zepsułem nastrój czytelnikom pokazując, jak łatwo jest wpaść w pułapkę uproszczeń. Tworzenie modelu tejże marży, to nie przelewki w biznesie i bardzo łatwo popełnić karygodny błąd.  

Czy ja byłem nieomylny w tym względzie? Oj byłem omylny, byłem. Historia z grubsza przypomina tę, którą opisałem w podanym wcześniej przykładzie. Wprawdzie bankructwa nie było, bo uratował nas, kompletnie nieplanowany, czynnik losowy i musieliśmy z dnia na dzień zamknąć firmę, by zająć się każdy swoimi sprawami, to ścieżka do straty była przed nami.  

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Marża brutto – mała, a cieszy. Wielka – raduje bardziej!

Górka czyli Marża bruttoZnam ten radosny moment kiedy wreszcie program zaczyna działać zgodnie z oczekiwaniami. Pracowałaś albo pracowałeś nad nim przez ostatnie pół roku prawie bez wytchnienia i wreszcie jest! Ten upragniony przez Ciebie, bo czy upragniony przez klientów, to się  wkrótce okaże. Serwer działa dość stabilnie, próby obciążeniowe wypadły pomyślne. Sto tysięcy klientów na raz może kupować Twoje produkty.

A może było inaczej. Przygotowywany w skrytości sklep elektroniczny właśnie został zasilony we wszystkie dane o ofercie. Każdy z produktów opisany został zgodnie z zasadami sztuki, które najprościej streścić: opis ma być dla klienta. Wyszukiwarki to rzecz wtórna. Ceny zostały policzone nieco zgrubnie, a w zasadzie na wariackich papierach. Krótka rozmowa z kolegą z hurtowni dała mi pełen obraz polityki cenowej. Na wszystkie produkty narzucę 10% w stosunku do cen zakupu i będę tańszy od konkurencji, bo oni sprzedają z marżą około 12%. Klienci posikają się w majtki z radości jak zobaczą, co mam im do zaoferowania. Cena uczyni cuda!

Czytaj dalej   1 komentarz